Uniwersytet Warszawski Wydział Prawa i Administracji Podyplomowe Studium Zagadnień Legislacyjnych




Yüklə 414.75 Kb.
səhifə5/7
tarix26.04.2016
ölçüsü414.75 Kb.
1   2   3   4   5   6   7

W umowie najczęściej znajduje się klauzula, potwierdzająca, że uczestnik zdaje sobie sprawę z zagrożeń, jakie niesie ze sobą uprawianie alpinizmu. Jest świadomy, że mimo zachowania wszelkich zasad bezpieczeństwa, może ulec wypadkowi, który zakończy się jego trwałym kalectwem lub śmiercią. W klauzuli tej uczestnik również oświadcza, że alpinizm uprawia z własnej, nieprzymuszonej woli, wyłącznie na własną odpowiedzialność, dlatego z tytułu ewentualnego wypadku nie będę podnosił żadnych roszczeń w stosunku do osób trzecich. Uczestnik musi też odnieść się do swojego stanu zdrowia, które jest na tyle dobre, że pozwala na wzięcie udziału w wyprawie i nie istnieją żadne, wiadome uczestnikowi, medyczne przeciwwskazania do podjęcia takiego wyzwania.


Przeciwnicy umów o wyprawy partnerskie zdają sobie sprawę, że górach nie da się uniknąć wypadków, że ryzyko jest nieodłącznie związane z alpinizmem. Podnoszą, że brak prawnej reglamentacji wspinania nie może prowadzić do braku odpowiedzialności za wypadki w górach187.

Wskazują, że brak prawnej odpowiedzialności za wypadki powinien odnosić się wyłącznie do sytuacji, w których uczestnicy byli właściwie poinformowani o występującym ryzyku i zdawali sobie sprawę z kwalifikacji towarzyszy wyprawy. Jednocześnie przywołują przykłady wypadku 2005 roku na kaukaskiej Uszbie, który zdarzył się w ramach wyprawy partnerskiej. Organizator zastrzegł, że nie odpowiada za bezpieczeństwo jej uczestników. Niestety nie jest to przykład najlepszy, bo dwóch uczestników wypadku to taternicy, po pełnych szkoleniach w PZA. Z pewnością wiedzieli dokąd jadą. Uświadamiająca rola organizatora nie ma tu nic do rzeczy, ponieważ on od samego początku odpowiadał tylko za logistykę wyjazdu, z górską działalnością nie miał nic wspólnego, więc wydaje się, że nie ma podstaw, by obarczać go winą za wypadek. Podczas wypadku z pewnością zasady bezpieczeństwa zostały naruszone, dlatego należy postawić pytanie, czy jest podstawa do dochodzenia roszczeń za nienależyte lub niewystarczające wyszkolenie uczestników wypadku przez PZA. Uważam, że nie ma takich podstaw. Szkolenie przygotowuje do samodzielnego wspinania w górach, ale nie gwarantuje nabycia doświadczenia, którego najprawdopodobniej zabrakło uczestnikom wypadku.

Jak podnoszą przeciwnicy wypraw partnerskich, są organizatorzy, którzy od uczestników faktycznie nie wymagają żadnych umiejętności i nie dbają o zasady bezpieczeństwa, ale są też tacy, którzy wymagają, w zależności od aspiracji kandydata: rozmowy kwalifikacyjnej, testu sprawnościowego, przedstawienia wykazu przejść, posiadania karty taternika, a przygotowania choć by do wyjazdu w Alpy mogą trwać nawet rok czasu, w zależności od poziomu początkowego prezentowanego przez kandydata. Ich dbałość o bezpieczeństwo widać też w statystykach wypadków. Są też przypadki, gdzie kandydat na wyprawę nie spełnia wymagań organizatora i nie uzyskuje kwalifikacji na dany wyjazd. Co wtedy robi? Najczęściej nie godzi się z jego opinią i zaczyna szukać innego podmiotu, który spełni jego oczekiwania.

Zgadzam się z opinią, że czasem sama decyzja o górskiej wyprawie może być uznana za nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa188. A czasem ostrożny organizator jest pozywany przez klientów, którzy uważają, że można było posunąć się dużo dalej, a miernikiem udanej wyprawy jest dla nich tylko i wyłącznie zdobyty szczyt. I w tym momencie uczestnik wyprawy, konsument - jak proponuje J. Czabański189, nagle przestaje być laikiem nie potrafiącym niczego ocenić.

Pozostaje do wyjaśnienia problem, czy człowiek biorący udział w wyprawie partnerskiej jest konsumentem? Jeżeli odpowiemy twierdząco, to za każdą szkodą wyrządzoną uczestnikowi wyprawy-konsumentowi odpowie organizator, bo on jest odpowiedzialny za produkt proponowany drugiej stronie. W związku z tym nie można ograniczać czy wyłączać odpowiedzialności organizatora względem uczestnika190.

Moim zdaniem tak nie jest. W sprawach logistycznych uczestnik będzie konsumentem, ale w sprawach akcji górskiej nie. Szczególnie, jeżeli sam rezygnuje z wynajęcia przewodnika, a tak jest najczęściej. Łatwo jest przyjąć stanowisko, automatycznie rozciągające działanie 385³ k.c. na stosunek organizator wyprawy-uczestnik. Ale nieudana wyprawa alpinistyczna to nie zepsuta pralka czy lodówka. W kwestii feralnego wyjazdu na Kaukaz wiadomo, że organizator od początku miał tylko załatwić logistykę, zawieźć ludzi na miejsce. W górach mieli działać sami. I teraz jak tu wykazać, że klauzula wyłączająca odpowiedzialność organizatora za wypadki, którą strony podpisały nie ma zastosowania? Wydaje się, że nie będzie miał znaczenia też fakt, że organizatorzy nie ograniczają się wyłącznie do oferowania usług logistycznych (przejazd, zakwaterowanie, itp.) i swoich reklamach jasno wskazują określone szczyty górskie jako cele wyprawy. Jeżeli kandydat, w ramach swobody decyzji, sam rezygnuje z usług przewodnickich, z takich czy innych powodów, to czy można potem uznawać, że klauzule wyłączające odpowiedzialność organizatora zawarte w umowie partnerskiej nie są wiążące? Sama zgodność treści postanowienia umowy o wyprawę partnerską z którymś z przykładów objętych wyliczeniem z art. 385³ k.c. nie przesądza jeszcze o bezskuteczności tego postanowienia. Postanowienia te nie są, jako takie, zabronione w obrocie. Klauzula o treści odpowiadającej przykładowi nie jest nieważna (bezskuteczna) w ogóle (nie jest, sama w sobie, "niedozwolonym postanowieniem umownym"), a jedynie bezskuteczna, jeżeli spełnione są przesłanki klauzuli generalnej art. 3851 § 1. Natomiast przesłankami uznania konkretnego postanowienia za "niedozwolone postanowienie umowne" w rozumieniu art. 3851 § 1 między innymi są:

- postanowienie umowy "nie zostało uzgodnione indywidualnie",

- jednoznacznie sformułowane postanowienie nie dotyczy "głównych świadczeń stron",

- postanowienie kształtuje prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy191.

Brak przewodnika na wyprawie jest uzgadniany, kwestia ta należy do grupy głównych świadczeń, a skoro uczestnik sam o tym decyduje, to nie można mówić o naruszaniu jego interesów. Te przesłanki abuzywności nie są spełnione.

Wydaje mi się, że w takiej sytuacji nie można wykluczać skuteczności klauzul wyłączających odpowiedzialność organizatora. W przeciwnym razie nie dojdzie do zawarcia umowy. W przypadku wykluczenia skuteczności powyższych klauzul doprowadziłoby to do uprawiania przez uczestnika wyprawy sportu ekstremalnego na wyłączne ryzyko osoby trzeciej, jaką jest w tym momencie organizator.

Rozważania o odpowiedzialności karnej warto poprzedzić przykładem: Wiosną 2005 roku, jedna z najlepszych agencji w Polsce, prowadzona przez uznanego himalaistę, zorganizowała wyprawę na szóstą górę świata – Cho Oyu. W jej wyniku jeden z klientów stracił siedem odmrożonych palców u nóg. Czy organizator powinien za to odpowiedzieć karnie? Według mnie nie. Ponieważ skuteczne przewodnictwo po ośmiotysięcznikach to fikcja. Aby mieć tego świadomość nie potrzeba być na tej wysokości, wystarczy odrobina wyobraźni. Organizator jest na miejscu, opiekuje się grupą, podpowiada, doradza, ale nikomu nie zakaże ataku szczytowego, może jedynie stanowczo odradzić. Natomiast z umowy wiążącej strony jasno wynika, kto ponosi ryzyko za próbę zdobycia szczytu w czterdziestostopniowym mrozie. Nie jest to organizator, bo ten zawsze powie „nie”, w trosce o życie i zdrowie uczestnika. Jeżeli uczestnik stawia na swoim, to przyjmuje pełną odpowiedzialność za swoją decyzję. W tej konkretnej sprawie pokrzywdzony nie wnosi żadnych roszczeń. Według J. Czabańskiego z pewnością mógłby, zarówno on jak i prokurator na mocy art. 160 k.k192. Wydaje się jednak, że organizator działając na rzecz uczestników i organizując ekstremalna wyprawę nie podpada pod ten artykuł, ponieważ nie występuje tu element winy, który jest niezbędny do zaistnienia przestępstwa z art. 160 k.k.



2. Niepoczytalność w górach.

Wśród alpinistów bardzo popularne są wejścia na wysokie szczyty bez użycia tlenu. Takie wejścia są bardzo prestiżowe i cenione pod względem sportowym. We Francji jedyna oficjalna statystyka, jaką prowadzi CAF (Francuski Związek Alpinistyczny) zawiera tylko wejścia bez wsparcia tlenowego. Naukowo udowodniono, że powietrze na dużej wysokości jest bardzo rozrzedzone. Człowiek nie jest w stanie w nim żyć przez dłuższy czas. Ciągłe przebywanie już powyżej 6 tysięcy metrów nie jest możliwe, ponieważ powoduje szybkie wyniszczenie organizmu i prowadzi ostatecznie do śmierci. W przypadku najwyższych gór na świecie, ośmiotysięczników, ciśnienie powietrza jest tak małe (380-350 milibarów), że przebywanie nawet przez krótki czas na tych wysokościach pozbawia człowieka trzeźwej oceny sytuacji. Doświadczenia wykonane przez naukowców w komorach niskich ciśnień dowodzą, że zdecydowana większość ludzi traci pełną świadomość w czasie już od 5 minut do 1,5 godziny193. Różnice związane są ze zdolnościami aklimatyzacyjnymi człowieka do zmieniających się warunków. Naukowcy stwierdzili, że nawet wybitni himalaiści, posiadający wytrenowane organizmy, po dokonaniu niezbędnej, prawidłowej aklimatyzacji, nie są w stanie zapanować nad tym zjawiskiem. Ich świadomość stopniowo się zwęża i ostatecznie zanika. Jest to tylko kwestią czasu. Nawet w sytuacji, gdy wydaje się im, że są nadal całkowicie sprawni umysłowo, to jest to tylko złudzenie. Klasycznym przykładem choroby wywołanej niskim ciśnieniem jest obrzęk mózgu. Jego objawy to: zaburzenia równowagi, brak koordynacji ruchów, ale może też wystąpić zupełny brak kontaktu ze światem zewnętrznym przy zachowaniu prawie całkowitej sprawności ruchowej. Czasem obrzęk mózgu zwiastuje zbytnia nadpobudliwość, stany euforyczne, a czasem okazywana agresja czy utrata zdolności mowy. Wszystko zależy od tego, która część mózgu jest uciskana przez płyn mózgowo rdzeniowy. Tego typu zaburzenia pracy mózgu mogą powodować niepoczytalność albo różny stopień ograniczenia poczytalności. Może on być graniczny z całkowitą jej utratą i może graniczyć z pełną poczytalnością.

W związku z powyższym nasuwa się pytanie: Czy i kiedy możemy mówić u alpinisty o stanie wyłączającym świadome podjęcie decyzji i wyrażenie woli? Czy można wyznaczyć taką granicę niedotlenienia mózgu, po której przekroczeniu alpinista nie odpowie za swoje czyny z powodu stanu niepoczytalności? Czy można wyznaczyć taką wysokość, powyżej której prawo nie będzie obowiązywać, a ludzie będą poza (ponad) prawem?

Na gruncie prawa karnego podmiotowym warunkiem odpowiedzialności karnej sprawcy jest jego poczytalność, czyli zdolność do rozpoznania znaczenia czynu oraz pokierowania swoim postępowaniem. Brak takiej zdolności, zwany niepoczytalnością, prowadzi, zgodnie z dominującym w nauce poglądem, do wyłączenia winy. Konsekwencja ta jest oczywista, skoro warunkiem przypisania winy jest zdolność sprawcy do zawinienia. Z kolei jej przesłankę stanowi brak zakłóceń czynności psychicznych o podłożu patologicznym, które uniemożliwiałoby rozpoznane znaczenia czynu lub pokierowanie swym postępowaniem194. Art. 31 k.k. przyjął, że nie popełnia przestępstwa, kto z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem. Niepoczytalność musi być odnoszona zawsze do konkretnego czynu zabronionego, nie zaś ustalana w sposób abstrakcyjny. Ponieważ może się zdarzyć, że sprawca w odniesieniu do czynu wcześniej dokonanego będzie miał ograniczoną zdolność rozpoznania znaczenia tego czynu i pokierowania swoim postępowaniem, a w odniesieniu do czynu późniejszego posiada zachowaną poczytalność195. Ustawodawca zastosował mieszaną (psychiatryczno-psychologiczną) metodę określenia niepoczytalności, w której jest istotna zarówno jej geneza jak i konsekwencje.

Zaburzenia czynności psychicznych, o których jest mowa w art. 31 k.k. mogą być wywołane zatruciem organizmu alkoholem, narkotykami, truciznami, przełomami w życiu biologicznym (ciąża, poród), bardzo silnym afektem. Długotrwałe niedotlenienie mózgu może być podstawą zaburzenia czynności psychicznych, dlatego powinno być brane pod uwagę przy stosowaniu art. 31 k.k. Warto podkreślić, że różna ocena niepoczytalności w zależności od jej etiologii nie znajduje żadnego uzasadnienia, z wyjątkiem przypadku w art. 31 § 3 k.k196.

O niepoczytalności można mówić dopiero wówczas, gdy jej potencjalnej przyczynie towarzyszy faktyczne następstwo w postaci niemożności rozpoznania znaczenia czynu lub niemożności pokierowania swoim postępowaniem. Niemożność rozpoznania znaczenia polegać może na tym, że:

1) sprawca nie zdaje sobie sprawy z tego, co robi, nie potrafi rozpoznać przyczynowych powiązań między swoim zachowaniem a skutkami do jakich ono prowadzi,

2) sprawca nie jest w stanie prawidłowo ocenić tego, co robi.

Niewykluczona jest kumulacja obu form w jednym, konkretnym przypadku. Trzeba jednak mieć na uwadze, że niemożność rozpoznania znaczenia czynu będzie prowadzić do niemożności pokierowania swym postępowaniem w pożądanym przez normę prawną kierunku. Z kolei niemożność pokierowania swym postępowaniem może być (choć nie musi) konsekwencją niemożności rozpoznania znaczenia czynu197.

Między poczytalnością i niepoczytalnością mamy całą gamę stanów pośrednich, do których odnosi się art. 31 § 2 k.k. Osoba o ograniczonej poczytalności jest odpowiedzialna za swoje czyny, ponieważ ograniczona poczytalność nie wyłącza winy w ogólności, ale zmniejsza jej stopień. To powinno mieć wpływ na rozmiary zasądzanej kary, sprawcę należałoby potraktować łagodniej, niżby to wynikało z sankcji przepisu szczególnego ustawy karnej. Jednak warunkiem zastosowania nadzwyczajnego złagodzenia kary (art.60 § 1 k.k.) w oparciu o § 2 jest wystąpienie ograniczenia poczytalności w stopniu znacznym198. Natomiast jeżeli zaistnieje u sprawcy ograniczenie poczytalności w mniejszym stopniu niż znaczny, to jest podstawa do uwzględnienia zmniejszonego stopnia zawinienia w ramach sędziowskiego wymiaru kary (art. 53 § 1 k.k.)199 W przypadku zaistnienia podejrzenia ograniczenia poczytalności, obowiązkiem sądu orzekającego będzie ustalenie czy faktycznie miało miejsce ograniczenie poczytalności sprawcy i jaka była jej skala200. Natomiast art. 31 § 3 wyłącza stosowanie § 1 i 2, jeżeli niepoczytalność jest zawiniona, czyli sprawca sam wprawił się w ten stan (przyjmując narkotyki, pijąc alkohol) i przewidywał skutek lub mógł go przewidzieć201.

Alpinista idąc w góry wysokie musi brać pod uwagę, że na dużej wysokości jego mózg nie będzie funkcjonował należycie, a co za tym idzie, jest narażony na ograniczenie swojej świadomości lub nawet na niepoczytalność. Czyli jego stan może wypełniać przesłanki z art. 31 § 1 lub 2 k.k. Jednak alpinista decydując się na przebywanie na dużej wysokości sam jest odpowiedzialny za to, że znajdzie się w takim stanie, więc mielibyśmy przykład zawinionej niepoczytalności. Jednak zamiarem alpinisty jest zdobycie szczytu, a nie wprawienie się w stan niepoczytalności. W tym zakresie alpiniście nie można przypisać umyślnego działania, które jest konieczną przesłanka zastosowania § 3202. Ponad to wydaje się, że nie można postawić znaku równości między używkami typu alkohol, narkotyki i brakiem tlenu na wysokości. Wymienione elementy mogą przynieść taki sam skutek, czyli niepoczytalność, ale o ile używkom trudno przypisać jakiś ideologicznie wyższy wymiar, to niedotlenienie na dużej wysokości jest nieodłącznym elementem ryzyka sportowego w górach wysokich. Natomiast ryzyko to jest akceptowane przez prawo203. Również wykładnia celowościowa tego przepisu pozwala sądzić, że § 3 odnosi się tylko do przestępstw dokonanych w stanie nietrzeźwości i odurzenia. W związku z tym nie można rozciągać jego działania na pozostałe zawinione stany nieświadomości, których źródłem są inne czynniki niż alkohol czy narkotyki204.

Reasumując: Alpinista w górach nie będzie znajdował się ponad prawem, ale jeżeli podczas wysiłku sportowego wystąpi u niego stan niepoczytalności albo stan ograniczonej poczytalności i w tym stanie dopuści się przestępstwa, to może liczyć na zastosowanie art. 31§ 1 albo 2 k.k.

Należy też pamiętać o kontratypie ryzyka sportowego, które może być podstawą do wyłączenia bezprawności czynu u alpinisty całkowicie świadomego, jeżeli zostaną spełnione przesłanki charakterystyczne dla tego kontratypu.

Na gruncie prawa cywilnego będzie miał zastosowanie art. 82 k.c. Artykuł ten stanowi o nieważności wszelkich oświadczeń woli złożonych przez osobę, która z jakichkolwiek przyczyn znajdowała się w stanie wyłączającym świadome albo swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli. Dotyczy to stanów chorobowych, niedorozwoju, ale też zaburzeń czynności psychicznych chociażby przemijających. Artykuł ten należy do szerszej grupy wad oświadczeń woli205. Nie ma kodeksowej definicji wady oświadczenia woli, ustawodawca poprzestał na samodzielnym unormowaniu poszczególnych ich typów. Tylko spełnienie stanów faktycznych określonych w tych przepisach można uznać za wady oświadczenia woli. Dlatego też w polskim systemie prawnym wady te mają charakter normatywny, a nie tylko psychologiczny206. Czyli nie można do klasy wad zaliczyć innych stanów psychicznych lub występujących w innym kontekście, niż stanowią o tym wskazane przepisy.

Jeżeli mózg niedotlenionego alpinisty nie zachował odpowiedniego poziomu sprawności, który umożliwiałby mu prawidłowe odbieranie i przetwarzanie informacji oraz podejmowanie decyzji, to jest to podstawa do podważenia skuteczności prawnej oświadczeń woli człowieka będącego w takim stanie. Dla zastosowania art. 82 K.C. nie ma znaczenia z jakiego powodu człowiek znalazł się w stanie wyłączającym podjęcie decyzji czy wyrażenie woli. Jego przyczyny mogą mieć źródła patologiczne i fizjologiczne. Istotne jest, aby ten stan wystąpił w chwili składania oświadczenia woli i faktycznie wyłączał możliwość wolnego wyboru207. Ustalenie tej wadliwości jest dopuszczalne także po śmierci osoby składającej oświadczenie woli, jeżeli materiał zebrany w sprawie wystarczy od udowodnienia tego faktu208. Przy sporządzeniu testamentu, co zdarza się również w górach, wcześniejszy termin w ogóle nie wchodzi w rachubę209.

Brak świadomości, o którym mowa w przepisie, charakteryzuje się brakiem rozeznania, niemożnością zrozumienia posunięć własnych lub też innych osób, niezdawaniem sobie sprawy ze znaczenia własnego postępowania210. Nie jest przy tym ważne, czy jest to stan przejściowy czy trwały. Do jego wystąpienia nie jest konieczny zupełny zanik świadomości czy ustanie czynności mózgu211. Wystarczy takie ilościowe albo jakościowe nasilenie działających przyczyn, które powoduje, że podjęcie decyzji i wyrażenie woli było na tyle wadliwe, że nie było działaniem w pełni świadomym212. Oczywiście sąd nie dysponuje taką wiedzą, dlatego jest tu istotna ocena biegłego. Jego opinia powinna być stanowcza, ponieważ sąd dokonuje kategorycznej oceny, nie dopuszcza się stopniowania owego stanu, albo miał on miejsce albo nie.

Brak swobody na gruncie art. 82 odnosi się do stanów psychiki człowieka, które pozwalają mu wprawdzie właściwie rozpoznać sens zachowania własnego lub cudzego, ale wyłączają możliwość kierowania swym postępowaniem, a w tym swobodnego podejmowania decyzji. Przykładam może być głód narkotyczny, stan ciężkiej choroby. Jednak źródło musi tkwić w podmiocie składającym oświadczenie woli, a nie w sytuacji zewnętrznej 213.

Skutkiem wypełnienia przesłanek z art. 82 jest sankcja bezwzględnej nieważności oświadczenia woli, a w konsekwencji i czynności prawnej, którą ona konstruuje. Konstrukcja ta nie poduszcza uwzględnienia dobrej wiary osoby, której zostało złożone oświadczenie woli dotknięte wadą. Nie jest ona brana pod uwagę nawet, jeżeli adresat nie mógł z kontekstu sądzić, iż oświadczenie jest wadliwe z przyczyn zawartych w art. 82 K.C 214. Warto też pamiętać, że ustalenie czy czynność prawna jest dotknięta wadą oświadczenia woli należy do ustaleń stanu faktycznego i jego oceny dokonuje sąd, na podstawie zebranych dowodów. Nie podlega to kontroli kasacyjnej z art. 393¹ pkt 1 KPC 215.

Istnieją też przepisy, które nawiązują do przesłanek art. 82, ale inaczej kształtują skutki prawne będące ich następstwem. Do takich przepisów należy art. 945 § 1 KC, art. 80 § 1 KRO, art. 15¹ KRO.




ZAKOŃCZENIE
Dokonana analiza przepisów rozporządzenia w sprawie uprawiania alpinizmu wykazała, że wpływ ZTP na poprawność tekstu rozporządzenia był na tyle nikły, że w konsekwencji naruszał nie tylko ZTP, ale również konstytucyjna zasadę demokratycznego państwa prawnego.

W konsekwencji nieprzestrzegania ZTP przez autorów rozporządzenia, TK orzekł o niezgodności tegoż aktu z konstytucją. Coraz wyraźniej zaznacza się wpływ ZTP na proces kontroli aktów normatywnych, dokonywanej z punktu widzenia standardów rzetelnej legislacji przez organy władzy sądowniczej oraz na proces rozumienia aktów prawnych. Bardzo niepokojącym zjawiskiem było pojawienie się w rozporządzeniu przepisów ubezpieczeniowych, których pochodzenie jest niejasne. W świetle zebranych materiałów istnienie podejrzenie dopisania owych przepisów tuż przed publikacją aktu i wbrew zasadom zakazującym ich zamieszczenia w akcie tej rangi. Nasuwa się pytanie: Czy ktoś mógł wywierać wpływ (lobbować?) na podmioty przygotowujące rozporządzenie, aby nakłonić je do zamieszczenia przepisów ubezpieczeniowych? Czy mogli to być przedstawiciele towarzystw ubezpieczeniowych? Te pytania pozostawiam bez odpowiedzi.

Faktem jest, że rozporządzenie przejdzie o historii polskiego prawodawstwa jako akt zupełnie nieudany, zarówno od strony technicznej (konstrukcji aktu) jak i zastosowanych rozwiązań prawnych.

Jest ono przykładem złej legislacji, która sama w sobie przynosi systemowi prawnemu i obywatelom więcej szkód niż pożytku.

Jednak być może już wkrótce nauka prawa stanie przed nowym wyzwaniem - umową o wyprawy partnerskie. Z pewnością należy też uczynić przedmiotem rozważań kwestie odpowiedzialności za wypadki w sportach ekstremalnych, do których należy alpinizm.

Bibliografia:

A. Bałaban, Źródła prawa w Konstytucji, PS 5/97.

J. Barta, R. Markiewicz: "Komentarz do ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych". Warszawa 1995.

M. Bojarski, J. Giezek, Z. Sienkiewicz, Prawo karne materialne część ogólna i szczegółowa, Wydawnictwo Prawnicze Lexis Naxis, Warszawa 2004.

R. Caillois, Ludzie a gry i zabawy, z R. Caillois Żywioł i ład. PIW.

M. Cieślak, Polskie prawo karne. Zarys systemowego ujęcia, PWN, Warszawa 1994.

J. Czbański, Kto odpowie za wypadek w górach, Rzeczpospolita, Nr 270/2005.

S. Dmowski, S. Rudnicki, Komentarz do kodeksu cywilnego. Księga pierwsza, część ogólna, Wydawnictwo Prawnicze, Warszawa 2004.

K. Działocha, Komentarz do Konstytucji RP, Wydawnictwo Sejmowe Warszawa 2000-2002.

K. Działocha, Źródła prawa powszechnie obowiązującego w praktyce konstytucyjnej, Materiały XLII ogólnopolskiej konferencji katedr prawa konstytucyjnego, Nałęczów 2000.

K. Działocha, Rozporzadzenie jako akt wykonawczy do ustawy w orzecznictwie Trybunalu Konstytucyjnego, Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska, Lublin, vol. XXXVII, 4, 1990.

L. Gardocki, Prawo karne, C. H. Beck, Warszawa, 1995.

L. Garlicki, Konstytucyjny system Źródeł prawa, Materiały XLII ogólnopolskiej konferencji katedr prawa konstytucyjnego, Nałęczów 2000.

L. Garlicki, Zdanie odrębne do wyroku K 21/98.

C. Kosikowski, Akty wykonawcze w prawie bankowym jako problem konstytucyjny, W Konstytucja. Ustrój. System finansowy państwa, Księga ku czci prof. N. Gajl, Warszawa 1999.

T. Kotarbiński, Traktat o dobrej robocie, Ossolineum, Wrocław 1892.

W. Kurtyka, Taterniczek, 1978.

W. Lang, J. Wróblewski, S. Zawadzki, Teoria państwa i prawa, Warszawa 1996.

J. Lipiec, Jak możliwy jest sport, w J. Lipiec, Kalokagatia. Szkice z filozofii sportu, Warszawa 1988.

A. Lwow, Zwyciężyć znaczy przeżyć, wyd. I Marcisz & Hudowski 1994, wyd. II GIA 2002

A. Łopatka, Encyklopedia prawa, Warszawa, 1998.

B. Magrel, Uwagi o humanistycznych podstawach teorii sportów przestrzeni na przykładzie alpinizmu. Kultura Fizyczna, 1-2/2003, AWF Warszawa.

A. Matuszyk, Humanistyczne podstawy teorii sportów przestrzeni, AWF Kraków 1998..

R. Messner, przedruk wywiadu z „Playboy” w Optymista, nr 12/1991.

Z Naglak, Metodyka trenowania sportowca, AWF Wrocław 1991.

J. Oniszczuk, Źródła prawa w nowym orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Warszawa 2001.

M. Pawlikowski, Góry i człowiek. Wyd. Ochr. Przyr. w Warszawie, Biblioteki Medyckiej w Medyce i Zakładu św. Michała Arch. w Miejscu Piastowym, 1939 r.

K. Pietrzykowski, Kodeks cywilny, Duże kodeksy Becka, C.H. Beck, Warszawa, 2005.

R. Piotrowski, PL 1996, nr 4. (Stanowisko Rady Legislacyjnej w sprawie źródeł prawa w projekcie konstytucji KKZN).

Z. Radwański, System prawa prywatnego, T. II Prawo cywilne cześć ogólna, C.H. Beck, PAN, Warszawa 2002.

B Rajchman, Wycieczka na Łomnicę odbyta pod wodza prof. Chałubińskiego, Warszawa 1879, ”Dodatek do Wędrowca”.

H. Rot, Wstęp do nauk prawnych, Wrocław, 1982.

A. Szwarc, Karnoprawne funkcje reguł sportowych, Poznań 1977.

A. Szwarc, Zgoda pokrzywdzonego jako podstawa wyłączenia odpowiedzialności za wypadki sportowe, Poznań 1975.

Taternik, nr 1/1995.

A. Wilczkowski, Miejsce przy stole, Wydawnictwo Papier Service, Łódź 2002.

A. Wilczkowski, artykuł z „Góry”, Kraków nr 3 (106) 2003.

S. Wronkowska, Komentarz do zasad techniki legislacyjnej, Wydawnictwo Sejmowe, Warszawa 2004.

S. Wronkowska, O meandrach skuteczności nowych zasad techniki prawodawczej, s. 10, Przegląd Legislacyjny nr 4/2004 r.

S. Wronkowska, Z. Ziembiński, Zarys teorii prawa, Poznań 1997.

A. Zoll Kodeks karny Komentarz do części ogólnej, Zakamycze 2004.

1   2   3   4   5   6   7


Verilənlər bazası müəlliflik hüququ ilə müdafiə olunur ©azrefs.org 2016
rəhbərliyinə müraciət

    Ana səhifə